Karol Pantelewicz

Zdjęcia, trochę tekstu. Notatki z miejsc i spraw, które znajdują się często blisko, chociaż na uboczu.

  1. Drewniane wileńskie przedmieścia

    Od zgiełku i turystyczności centrum litewskiej stolicy uciekliśmy - początkowo za rzekę, do Zwierzyńca (lit. Žvėrynas), a potem za tory, w głąb Nowego Światu. Obydwie te podróże - na północ i południe Wilna - przedstawiają powyższe zdjęcia. Wspólna dla tych opowieści jest drewniana, podmiejska zabudowa i ślady prawosławia (być może także obecności Rosjan - osiedlali się tu ponoć zwłaszcza za rozbiorów, gdy Wilno znalazło się w Cesarstwie Rosyjskim i gdy na Nowym Świecie powstał dworzec kolei łaczącej Wilno z Petersburgiem). Te drewniane domy są piękne - ciche, autentyczne, na uboczu; często także w bardzo dobrym stanie (najwyraźniej ich urok doceniają także nowi właściciele). Szliśmy tymi podmiejskimi szlakami i wyobrażaliśmy sobie życie tutaj sto lat temu.

    Weszliśmy na prawosławny cmentarz i krętą ścieżką między grobami dotarliśmy do małej cerkiewki (wybudowano ją na kształt kapliczki). W środku zastaliśmy sprzątaczkę, zmywającą podłogę. Skinęła bez słowa, żebyśmy weszli dalej. Ania myślała, że to wyjątkowy ikonostas - tylko z wrotami królewskimi, pozbawiony wrót diakońskich, bocznych. Rzeczywiście były mało widoczne. Wkrótce jedne z tych nieistniejących wrót się otwarły i przed ikonostasem przeszedł prawosławny ksiądz. Potem skierował się w naszą stronę, minął nas i wyszedł. Ania uznała to za wyniosłość. Ja pomyślałem raczej, że chciał nam dać sposobność obejrzenia cerkiewki w ciszy. 

    Więcej o drewnianej zabudowie Zwierzyńca można się dowiedzieć z artykułu Jerzego Szałygina.


Built with Berta.me